Znowu święta... Znowu te przygotowania... Klementyna ma dla mnie coraz mniej czasu. Ale widzę dobre strony, w mojej misce jest coraz więcej jedzenia, bo coś "nie wyszło to będzie dla kota." Prawdę mówiąc cieszę się z tej sytuacji, chociaż niedługo będę już kwadratowy.
_______________________________________________________________________________________________________________________
środa, 23 grudnia 2015
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Choineczka
Gdy rano, tak około 14, otworzyłem oczy, ujrzałem moją panią krzątającą się po pokoju. Była dość zaaferowana, nie wiem o co chodziło. W każdym razie nadal miała tygryska... grrr nie daruję. Chwilę połasiłem się i poszedłem do pracowni. Moim oczom ukazał się wielki bałagan. Gałęzie, patyki, mnóstwo sznurka, papiery, piła, brzeszczot, klej i wiele innych dziwnych narzędzi.
- Idealne miejsce na zabawę! - pomyślałem i poszedłem trochę nabałaganić.
- Idealne miejsce na zabawę! - pomyślałem i poszedłem trochę nabałaganić.
sobota, 19 grudnia 2015
Gwiazda
Był piękny i słoneczny dzień, spałem sobie przy kaloryferze gdy do domu wpadła Klementyna. Uważnie jej się przyjrzałem i zobaczyłem tygryska!
-Co?! Jak to?! Tylko ja mogę robić tygryski! Jak dorwę tą osobę to oczy wydrapię! - miałknąłem i usunąłem się w kąt.
-Co?! Jak to?! Tylko ja mogę robić tygryski! Jak dorwę tą osobę to oczy wydrapię! - miałknąłem i usunąłem się w kąt.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
O choinka!
Cała ta przedświąteczna gorączka jest czymś chorym, całe szczęście moja pani ma to wszystko gdzieś. Robi tylko jakieś choiki i ozdoby. Co chwilę przychodzą do niej jacyś bliżej nieznani ludzie. Nie lubię ich... Dlaczego? Drodzy nieznajomi, nie dotykajcie mnie, nie podchodźcie, nie głaszczcie, nie mówcie do mnie, w ogóle nie istniejcie. Wiem, jestem pięknym kotem, jestem prześliczny, aż chce się mnie pogłaskać, ale robisz to na własną odpowiedzialność. Masz kiełbasę w ręce? Lepiej rzuć mi ją na podłogę, bo odgryzę rękę.
niedziela, 13 grudnia 2015
Choinkowe rozczarowanie
Przeciągałem się leniwie, gdy nagle mącąc błogą ciszę, wpadła do domu Klementyna.
-Kocie! Święta się zbliżają, trzeba robić choinki!- krzyknęła.
-Super! wreszcie będę miał nową konstrukcję do wspinania - pomyślałem.
Wskoczyłem jej na kolana, chcąc wykorzystać tą chwilę, kiedy moja pani nic nie robi i poczuć jej pzaurki na grzbiecie. Niestety ten cudowny moment nie trwał długo. Po chwili panienka wstała i poszła do pracowni.
-Kocie! Święta się zbliżają, trzeba robić choinki!- krzyknęła.
-Super! wreszcie będę miał nową konstrukcję do wspinania - pomyślałem.
Wskoczyłem jej na kolana, chcąc wykorzystać tą chwilę, kiedy moja pani nic nie robi i poczuć jej pzaurki na grzbiecie. Niestety ten cudowny moment nie trwał długo. Po chwili panienka wstała i poszła do pracowni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
